Małżeństwo

By admin, March 10, 2010 9:33 am

Kasia: Znam takie małżeństwo. To nie jest małżeństwo, tylko trójkąt. Teściowa i
synowa są przyjaciółkami, a w tym tkwi facet, który przestaje lubić obie te
kobiety.
Andrzej: Ona się zaprzyjaźnia ze swoją synową, jest z nią blisko, żeby nie
stracić syna. I to jest wyrafinowana forma utrudniania separacji od rodziców.
Kasia: Jak to odróżnić od zdrowych stosunków w rodzinie?
Andrzej: Myślę, że bardzo łatwo. Ludzie potrafią mówić sobie NIE. Matka potrafi
powiedzieć to synowej, synowa matce. Na przykład jadą na wakacje i pojadą bez
mamy.
Kasia: Takie jej kuku zrobią…
Andrzej: Zrobią, ale rodzice mają mieć swój świat, i dzieci nie są po to, żeby
ich uszczęśliwiać.
Kasia: Rodzice, którzy nie akceptują związków swoich dzieci, też mają władzę nad
swoimi dziećmi.
Andrzej: No, próbują w każdym razie.
Kasia: Mój ojciec zresztą zdecydowanie nie lubił mojego męża. Zdecydowanie i
bardzo. Nigdy tego nie okazywał wprost, natomiast nigdy nie miał czasu, żeby do
nas wpaść. Ja do niego – chętnie.
Andrzej: Może twój ojciec nie lubił twojego męża, żeby ciebie nie stracić. Wiesz,
bardzo różne przybiera to formy. Ja uważam, że największy kłopot w życiu mają
rodzice w obliczu tak zwanego pustego gniazda, kiedy dzieci wylatują do swojego
własnego. Wtedy się okazuje, czy rodzice wypracowali sobie jakiś sensowny model
bycia tylko we dwoje, czy nie.

Dziękuję ci

By admin, March 10, 2010 9:33 am

Kasia: Wtedy dzieci mają pretensje, że się nie zajmują nimi.
Andrzej: Bardzo dobrze. Niech mają. Rodzicom jest potrzebne ich własne życie.
Kasia: Dziękuję ci. Ale wiesz, co chciałabym powiedzieć jeszcze o tej roli?
Obserwowałam w przynajmniej trzech znajomych małżeństwach takie układy, kiedy
teściowa zaprzyjaźniała się z synową po to, żeby utrzymać więź ze swoim synem.
Żeby ta więź nie przeminęła.
Andrzej: Psychologowie od spraw rodzinnych mówią tu o trójkącie kontroli, o
budowaniu sojuszu z kimś, kto pomoże nam nie stracić kontaktu, w tym wypadku z
dzieckiem.
Kasia: Trójkąty, które rozkładają siły, napięcia; bardzo często mąż nie ma
pretensji do żony, tylko ma pretensje do matki żony, która szósty raz… i tak
dalej. Czy warto temu poświęcić parę słów?
Andrzej: Cóż, tak jak my mamy często kłopoty z separowaniem się od rodziców, tak
rodzice mają kłopoty z wypuszczeniem nas w świat. Boją się, że jak dzieci pójdą
w świat, to ich życie straci sens. Dlatego bardzo wielu rodziców stosuje różne
techniki opóźnienia dorastania. Na przykład mówią dzieciom od młodości, że sobie
nie poradzą albo że są jakieś słabe, albo nie potrafią wielu rzeczy zrobić.
Kasia: A jak już dziecko się z kimś zwiąże, czyli dorośnie, mówią: Nie tak to
sobie wyobrażałam, nie zrobiłaś tego, czegośmy cię nauczyli.
Andrzej: To jest taka wyrafinowana forma niewypuszczenia syna czy córki,
kontrolowania zachowań dzieci.

Wielu moich pacjentów

By admin, March 10, 2010 9:32 am

Andrzej: Ona ma umieć ci postawić granice.
Kasia: A jak ona wychodzi, a dziecko zostaje ze mną?
Andrzej: No, nic mu się nie stanie.
Kasia: Nic? Ja mu wyczarowuję żelki.
Andrzej: Można powiedzieć, że rodzice to nie tylko przyczyny naszych klęsk i
porażek, ale też osoby, które kształtują nasz świat…
Kasia: Ja bym powiedziała inaczej: rodzice kształtują nasz świat, dzięki nim
jesteśmy, a przy okazji czasami bywają przyczyną naszych porażek.
Andrzej: Ale też i sukcesów. Jak masz takie poczucie, że jeżeli gdzieś tam w
życiu sobie walczysz o coś, i możesz przyjść i usłyszysz, że wszystko w
porządku…
Kasia: Myślę jednak, że nieczęsto rodzice mówią, że wszystko w porządku. Ale
często dają to wsparcie, jeśli nawet nie mówią, że wszystko jest w porządku -
dają je przez samą swoją obecność.
Andrzej: Wielu moich pacjentów marzy, żeby usłyszeć od rodziców, że są z nich
dumni.
Kasia: Zgoda. Ale też wiele osób pięćdziesięcioletnich, dopiero jak umiera matka,
myśli, że chętnie by usłyszało: Czy włożyłaś ciepłe majtki?
Andrzej: Zgoda. Jest dużo dobrych rodziców, którzy potrafią nie żyć życiem
swoich dzieci, maja swoje satysfakcjonujące kontakty, nie rzucają się na swoje
dzieci i wnuki jako na jedyny sens życia.

…dość kłótni w życiu…

By admin, March 10, 2010 9:32 am

Kasia: To ciekawe, bo już ci mówiłam, że znam mężczyznę, który na próbę kłótni
od razu jest osłabiony i mówi, że miał dość kłótni w życiu i nie chce więcej.
Tej jednej rzeczy nie chce. A jednocześnie intencje jego są czyste.
Andrzej: Nie wiem, co to za układ, ale mogę powiedzieć tylko tyle: w naszej
ważności dla partnera decydujące znaczenie ma spontaniczność zachowań. W kłótni,
w bliskości…
Kasia: I to nie musi być tak, że jedna i druga osoba krzyczą na siebie, nie
przebierając w słowach.
Andrzej: Bliskość się tworzy poprzez spontaniczność, poprzez…
Kasia: …nieukrywanie i niemy sienie o tym, co będzie najlepsze w tej chwili.
Andrzej: …zrobić mu herbatę czy odgrzać mu zupę. Nie!
Kasia: Ale zboczyliśmy z tematu. Mówiliśmy o ważności i o roli rodziców. Bo ja
rozumiem to, co do mnie mówisz, lecz chodzi mi jeszcze o coś innego: że bardzo
często rodzice jakby zbierają to, co się między nami dzieje, w związkach, które
nie są ich związkami.
Andrzej: Kiedy wchodzimy w jakiś związek, będąc jeszcze związani symbiotycznie,
tak po dziecięcemu, ze swoimi rodzicami…
Kasia: …to nie ma lekko.
Andrzej: To już powiedzieliśmy. Ale jest trochę ludzi, którzy jakoś się
potrafili odseparować

czujemy się ważni

By admin, March 10, 2010 9:32 am

Andrzej: No, dobrze, ale wiesz, czujemy się ważni, kiedy dostajemy bliskość, ale
i konfrontacje, kiedy nasz partner wobec nas działa spontanicznie, a nie jak
automat do robienia kawy.
Kasia: Ja to wiem.
Andrzej: Znam bardzo wiele związków, w których spełnia się zasada, że mężczyźni
nie szanują kobiet, starających się odpowiedzieć na ich oczekiwania. Prędzej czy
później znajdą sobie partnerkę, która stanie okoniem.
Kasia: Tak. Ja nawet usłyszałam niedawno od dorosłego faceta, że musiał się
rozstać, ponieważ jego poprzednia partnerka mu przytakiwała i powtarzała, że
jest wspaniały. Bardzo się zdziwiłam, właściwie nic lepszego w życiu, niż być
wspaniałym. Powiedział: No tak, ona robiła swoje, a mnie mówiła co innego.
Andrzej: Kaśka, to jest takie obiegowe…Ta partnerka musiała się bardzo bać, że
chłop odejdzie, i stosowała obiegowy mechanizm: trzeba go chwalić, to nie będzie
niczego szukał poza domem.
Kasia: No, właśnie o tym mówię, o obiegowych sądach, wedle których w ten właśnie
sposób chcemy być kochani, doceniani…
Andrzej: Zgoda, ale jeszcze raz ci mówię, że ważni jesteśmy również wtedy, kiedy
ktoś się z nami kłóci.